myrta blog

Twój nowy blog

Brak komentarzy

Więcej niż 4 już. Ciekawe ile się będzie goić. Myślę o tym, że leczyłeś się w podobny sposób, pisałeś. Ciekawe, czy teraz też i jak wysoko sięga poprzeczka. Bo może, gdy przyjrzeć jej się z bliska jest niżej niż się wydawała. Może z łatwością można ją przekroczyć? Byłabym spokojniejsza, to świadczyłoby o mnie. Ktoś ją przekroczy z łatwością. Zawiesi wyżej i już nikt nigdy nie będzie nawet próbował jej przeskoczyć.

Zmęczona jestem myśleniem o tobie.

jestem

Brak komentarzy

Początek był trudny. Całą noc oglądałam kabarety, nie zmrużyłam oka. Torba była spakowana, taksówka zamówiona. Łóżko rozłożone na dwoje, którego nie miałam siły składać. Przecież wiedziałam, że pójdzie. Zrobiłam mu kolację. Kanapki mu zrobiłam, siedział, jadł, patrzyłam na niego i odkładałam wszystko na ostatni moment. No mów już, bo się boję. Mów. Mów. Najbardziej chcę wymienić łóżko. Wszystko inne wyrzuciłam, pozbyłam się, pousuwałam. Leżałam sobie i nie miałam już siły płakać. Potem płakałam jeszcze tylko cztery razy. Może pięć. Kilka. Z żalu,nie tęsknoty. Z żalu, że go boli, że będzie mu trudniej, że nie mogę pocieszać.

Zaraz miną cztery miesiące. Wcale nie najdłuższe, wcale nie takie złe, wcale nie tak cierpiące. Wymagające- tak.Męczące nieco, jak kaszel, jak zakwasy i zgaga. Z serii tych „męczeń”, z którymi jakoś się żyje.

Nie mam wyrzutów sumienia, że zaczynam ćwierkać. Wszystko zrobiło się proste, dusze mam lżejszą o ciężar decyzji , o odpowiedzialność. Poddałam się prądowi wydarzeń, a prąd jest silny i przyjemny. Płynięcie z prądem zawsze daje nieznaczne uczucie braku kontroli, ale czy naprawdę mamy pod kontrolą cokolwiek? Uśmiecham się: do siebie,ludzi , świata. Życie jest proste, naprawdę- tylko trzeba słuchać siebie.

Miss me?

1 komentarz

Of course You are not. I’m not gonna miss you. Hope so.

Hm

Brak komentarzy

Chyba się poddałam. To okrutnie smutne.

Mogę o tym myśleć inaczej, mogę myśleć: przekonałaś się, spróbowałaś, nie wyszło, podejmujesz decyzję – licz się z konsekwencjami.

Ta dam

Brak komentarzy

Owl is owl You need they say. So here I am.

Jest tak: nic nie ustępuje miejsca chaosowi, chaos jest bowiem porządkiem i powtarzam to jak mantrę. Co 5 zdanie zmieniam na : część problemów należy rozwiązać w drodze, nie planować zanadto bo i tak życie  będzie miało swoje do powiedzenia gdzieś pomiędzy naszymi planami. Nie mówię, że trwa bez celu, raczej cele modyfikuje.

Jestem dwiema nogami na V roku studiów, choć Artur mówi, że to jednak rok drugi i tej wersji się trzymajmy. No to jestem na drugim roku, za rok o tej porze ( znamienne słowa) będę  mgr bez kropki. MGR. REALLY?

Za rok o tej porze będę się przygotowywała do walki o dr bez kropki. Sama wizja jest niesamowicie podniecająca, niesamowicie. Prawie tak samo podniecająca jak dr u seksualnego partnera ( no dobra, tego życiowego też).

Coś jeszcze chciałam, ale lody o smaku nutteli i herbaty krążą w moim krwiobiegu powodując senność i znużenie. Nastały wakacje, tak?

Brak komentarzy

No dołóż jeszcze drwa, dołóż. Co tak będzie wygasać. 

Chaos jest porządkiem, chaos jest porządkiem.

Czasami to bym(cóż za banał!)tak się spakowała i wyszła i nie wracała jakiś czas. Albo zrobiła wielki wywrót, sama decydując co się ma wywrócić i jak, kto ma zniknąć. Czasami to bym chciała żeby zniknęli wszyscy, tak dla świętego spokoju. 

Może trzeba to wszystko zbudować na nowo? Może trzeba faktycznie tym wszystkim pierdolnąć raz a porządnie. 

 

Brak komentarzy

Niepokój związany z nadchodzącą jesienią jest bardzo sumiennie podsycany przez otoczenie. Jak z ogniskiem, gdy dogasa- nagle ktoś się zrywa z mroku,nagle na chwilę trzeźwieje lub zwyczajnie marznie i dokłada porcję drewna z taczki. Ta moja taczka w ostatnich dniach wygląda jakby nie miała dna…a obok jeszcze cały las drzew. 

Energię trzeba ukierunkować w dobre. Tworzę sobie wizję jesieni w nowej przestrzeni, ciepłym łóżku,z kołdrą wygrzaną przez bliskie sercu 36,6. Myślę z radością o zajęciach, o pracy. NAUCZĘ się hiszpańskiego, zrobię tłumacza PJM, napiszę choć jeden artykuł, zacznę pisać mgr. Odczaruję jesień, to na pewno. 

Brak komentarzy

Lato się kończy,na Powiślu dziś, w parku pachniały (?) lekko gnijące liście. Babcia mówi, że jak w sklepach są astry to jesień zaraz będzie. No jak w pysk strzelił astry w sklepach.

Nocne rozmowy, które zamykają jedne wątki tylko po to żeby otworzyć kolejne podobnie uwierające. Od słowa do słowa. Myślę, że jakiś obserwator mógłby odnaleźć przyjemność w oglądaniu nas,rozmawiających. Zdanie wchodzi w zdanie, cała masa dygresji(przestańmy się tak asekurować, nie mówmy problem tylko wyzwanie, nie używajmy słowa wina), długie pauzy w których szukamy odpowiednich słów, cały wachlarz reakcji. Jedna myśl prowokująca kolejną, do tego emocjonalna sinusoida, którą można wyrysować obserwując mowę ciał. Te wszystkie odsunięcia i powroty, dotykanie, patrzenie na siebie lub w ścianę na przestrzeni materaca przeciętnych rozmiarów. Finał jest zawsze ten sam, wtedy nie ma już miejsca dla obserwatora. 
Nie wiem. Od tego wychodzimy. Nie wiem, ale. Ciekawe czy się kiedyś dowiem.
A w prawdziwym życiu? Ogłoszenia o mieszkaniach do wynajęcia, zapełnianie lodówki i niepokój o nadchodzącą jesień.  

Brak komentarzy

Jeżeli jedna osoba w związku ciągle powtarza drugiej, że ta jest lepszą połową, zapewnią ją o tym, mówi: staję się przy Tobie lepszy/a to druga osoba zaczyna w to wierzyć. I tu dochodzi do tragedii, to samospełniająca się przepowiednia, może nawet imprinting. Niezależnie od tego, czy w rzeczywistości jest ‚lepsza’, czy w ogóle ktokolwiek ma prawo do wartościowania ludzi na lepszych i gorszych – połowy powinny być sobie równe. A nie są, ktoś drugi właśnie w to uwierzył.

Brak komentarzy

Ech. Po anginie i uczciwym w pełni pochłonięciu 10 (dziesięciu!) dawek antybiotyku przypałętało się coś innego. Siedzi głęboko i nisko w gardle powodując ogromny dyskomfort.

Tęsknienie, ciągłe poczucie, że za mało Go w codzienności mojej, ale jeszcze tylko trochę przecież. Po wszystkich styczniowych zawirowaniach ( o ja Jędza, o On taki mało waleczny!) wszystko zdaje się wracać na swoje spokojne tory. Ba, nawet chwilowe tak silne uniesienia, że ośmielam je sobie w myślach nazywać ołtarzowymi. Niecierpliwość, jak z czekaniem na jakiś fajny wyjazd. Ciekawość jak to będzie, czy czekanie z kolacją jest przyjemne i czy się pozabijamy :). Póki co:cieszenie się samą perspektywą i nieśmiałe planowanie szczegółów.

Dużo myślę o przeszłości, tak ciekawa jestem co z różnymi „nimi” i aż dziw, że w dobie fejsboga nie jestem w stanie się dowiedzieć, a przynajmniej nie tak łatwo. Gdyby nie fakt powracania do Zabrza ( hah,powracania to jednak lekkie nadużycie, ostatni pobyt tam to początek października – jesus, 5 miesięcy! )i to, że Ann mnie „apdejtuje”, nie miałabym pojęcia co ,kto, z kim i dlaczego. 

Planuję, zamiast działać więcej. Choć to planowanie to takie bezcelowe nieco, raczej zajmujące głowę w aubotusach i tramwajach. Bliższe i dalsze, ważniejsze i nieważne zupełnie.

I wsłuchiwanie się, w siebie. Uważne analizowanie sygnałów, mam nadzieję, że nie jest zgubne. I że wcale nie zmierzam do racjonalizowania, kolejny raz :)


  • RSS